18 października 2017

Shiseido Waso. Pielęgnacja dla skóry młodej.


Waso to nowa pielęgnacja dbająca o naturę i nasze wewnętrzne piękno.
和 [wa]oznacza delikatność i harmonię natomiast 想 [so] inspirację.
Marka Shiseido zdecydowała się wyjść na przeciw potrzebom skór młodych i stworzyć dla nich linię pielęgnacyjną, która łączy w sobie wszystko, co najważniejsze: skuteczność, wyselekcjonowane składniki, filozofię. Waso przeznaczona jest do skóry młodej, natomiast ja jako posiadaczka już nieco mniej młodej przetestowałam kilka produktów z linii - do demakijażu oraz krem koloryzujący.



Kompleks WASO Phyto Resist System+ marka stworzyła z myślą o niestabilnej skórze młodych dorosłych. Ma za zadanie wzmocnić jej barierę oraz wspomóc zdolność do samoodnowy. Każdy z produktów zawiera technologię Whole Cell Release System W, składniki odżywcze w jego przebiegu zostały wyekstrahowane, dzięki czemu z poszanowaniem naturalnej równowagi powstała czysta esencja washoku. A skład? Znajdziesz tutaj między innymi marchewki, które są bogate w składniki odżywcze i wodę - pomagają skórze wyglądać zdrowo, a kolor pomarańczowy to kolor szczęścia i celebracji w Japonii. Ponadto liść loquatu dla równowagi tłuszczowej — ma delikatne, balansujące działanie. Loquat to tradycyjna i szeroko uprawiana roślina azjatycka, która w Japonii używana jest od wieków. Waso to także miód, ceniony w Japonii jako wyjątkowe pożywienie dla zdrowia i piękna. Ekstrakt mleczka pszczelego zawiera aminokwasy, witaminy i minerały, które idealnie nawilżają skórę. I na koniec kikurage (znany także jako white jelly mushroom), uważany był za pokarm dla pięknej skóry. Jego szczególną zaletą jest zatrzymywanie wody jak gąbki. Przechowywany w stanie suszonym, gdy zostanie zanurzony w wodzie, powraca do swojego kształtu, sprężystego, jak świeżo po zbiorze.


W linii pojawiły się między innymi:

Delikatny peeling oczyszczający | Soft Cushion Polisher
Delikatny peeling oczyszczający z ekstraktami z soi, ma łagodną formułę, która usuwa zanieczyszczenia, a dzięki temu skóra staje się gładka i jedwabista. Formuła bitej śmietany zawierająca tofu zbudowana jest z drobinek celulozy pochodzenia naturalnego. Delikatnie złuszcza skórę i jest naprawdę przyjemny w użytkowaniu!

Orzeźwiający żelowy tonik | Fresh Jelly Lotion
Orzeźwiający żelowy tonik niewiarygodnie nawilżający, formuła zawiera ekstrakt z białych grzybów. Jego żelowa formuła zmienia się w tonik przy kontakcie ze skórą, wypełnia skórę, nawilża ją i odświeża. Należy stosować rano i wieczorem na oczyszczoną skórę, po zastosowaniu toniku zaleca się aplikację kremu. Aby łatwiej uwolnić produkt, należy ustawić opakowanie do góry nogami!

Orzeźwiający żel oczyszczający | Quick Gentle Cleanser
Jeden z moich faworytów w tej linii! Orzeźwiający żel oczyszczający na bazie ekstraktu miodu i mleczka pszczelego, pieni się bez dodatku wody, usuwa makijaż i zanieczyszczenia, nie obniżając poziomu nawilżenia skóry. Aplikować, delikatnie masując, następnie dodawać wody. Dla optymalnego używania, przechowywać żel w pokojowej temperaturze. Jest bardzo wydajny, wystarczy naprawdę odrobina, aby pozbyć się makijażu czy zanieczyszczeń.

Krem koloryzujący SPF 30 | Color SMart Day Moisturizer SPF 30
Tak, tak, tak! Mój faworyt! Świetny produkt, który łączy w sobie zalety podkładu jak i pielęgnację, a dodatkowo ma filtr. Produkt jest tak naprawdę rozjaśniającym kremem na dzień na bazie komórek marchwi, dostosowuje się natychmiastowo do każdej karnacji (na początku jest biały, po chwili zmienia kolor w jasny beż). Zapewnia długotrwałe nawilżenie, a cera jest świeża i promienna. Ja stosuję zamiast podkładu i jestem naprawdę z niego zadowolona, warto sprawdzić!

Ultra nawilżający krem | Clear Mega-Hydrating Cream
Od razu przyznaję, że kremu nie używałam dlatego jestem w stanie zaznaczyć tylko jego obecność w linii WASO. Ma za zadanie intensywnie nawilżyć dzięki formule opartej na komórkach korzenia marchwi, skóra jest natychmiastowo wypełniona i odżywiona na cały dzień. Formuła żelowego kremu zawiera składniki pochodzenia naturalnego, zainspirowane japońską tradycją washoku, aby pobudzić naturalne siły skóry.


Podsumowując, produkty, które miałam okazję przetestować - polecam. Jestem zaskoczona wydajnością, jakością mniej - znam Shiseido od lat i wiem, że jakość jest dla nich priorytetem. Jeśli poszukujesz lekkiego kremu koloryzującego, który jednak jest w stanie wyrównać koloryt warto spojrzeć na produkt WASO. Ma jeszcze jedną zaletę - wykończenie, które kocham i spotykam w większości produktów typu cushion. Jeśli zastanawiasz się dlaczego nie używałam kremu już odpowiadam! Na co dzień stosuję kosmetyki delikatnie przeciwzmarszczkowe więc uznałam, że nie ma to po prostu sensu, krem nie zapewnia mi takiej opcji. Produkty WASO są już dostępne w perfumeriach, zarówno w Douglas jak i w Sephora.

Który z produktów WASO najchętniej przetestowałabyś?
Shiseido Waso. Pielęgnacja dla skóry młodej.
Czytaj dalej...

16 października 2017

Jak się pomalować na Halloween?


Jeszcze nie udało mi się uczestniczyć w żadnej halloweenowej imprezie, ale wierzę, że Wy - młodsze, bardziej rozrywkowe i szalone miałyście albo będziecie miały taką okazję. Razem z Martą postanowiłyśmy przygotować szybki kurs stworzenia makijażu właśnie na taką okazję. Można wykonać go w miarę szybko, a całość jest efektowna i wzbudza zainteresowanie. Ten makijaż jest dość szybki w wykonaniu i prosty, wystarczy również naprawdę niewiele nakładu finansowego (musisz kupić kolodium).


Zaczęłyśmy od narysowania szkicu blizny, do tego celu najlepsza będzie konturówka w jasnym różowym kolorze. Fajnie wygląda, gdy przechodzi przez brew - o nią także musisz zadbać, zmierzwij ją jak najbardziej! Kredkę możesz odrobinę rozetrzeć pędzelkiem albo patyczkiem kosmetycznym.



Następnym elementem jest kolodium i naniesienie go na wcześniej naszkicowaną bliznę. Na mojej skórze wystarczyły dwie warstwy, ale Marta mówiła, że w przypadku męskiej skóry może być potrzebnych nawet kilka (dziewczyny mają delikatniejszą skórę!). Kolodium śmierdzi i lekko szczypie, ale nie ma innego wyjścia - dzięki temu zabiegowi stworzymy bliznę. Skóra w miejscu nałożenia będzie lekko spięta i tak, możemy tak to nazwać - zafundowałyśmy mi miejscowy lifting :).


Bliznę zrobiłyśmy także wzdłuż szyi oraz użyłyśmy soczewek. Blizny lekko przypudrowałyśmy, poprawiłyśmy kolor i tadam! Moje naturalnie spierzchnięte ostatnio usta genialnie wpasowały się w klimat, prawda?



Do całości dołóżcie jakiś strasznie straszny strój, grymas grozy na twarzy, potargajcie włos i impreza będzie Wasza.

A może jeszcze krwawe paznokcie albo los Muertos? Posty zrobiłam w ... 2012 roku! :)
- Krwawe paznokcie
- Dia de los Muertos
Jak się pomalować na Halloween?
Czytaj dalej...

12 października 2017

Estée Lauder Double Wear Radiant Bronze Cushion Stick, Highlighting Cushion Stick.


Kiedyś nie byłam tak przekonana do produktów płynnych produktów konturujących jak teraz. Pędzle wydawały mi się lepsze, bardziej precyzyjne i wygodne. Odkąd wypróbowałam gąbeczki jestem zupełnie innego zdania - nie ustępują pędzlom w niczym, a mają jeszcze jedną zaletę - dzięki nim można pokochać płynne róże, rozświetlacze, bronzery i szybko nauczyć się ich używania. Dzisiaj chciałam Ci pokazać dwa produkty Estée Lauder - są to nowości, które otrzymałam jakiś czas temu do przetestowania.


Obydwa produty pochodzą z linii Double Wear i są w wersji cushion czyli posiadają wbudowaną gąbeczkę dzięki której możesz pracować z produktem od razu po aplikacji. Tak naprawdę jedno pociągnięcie aplikatora wystarczy, by Twoja rozpromienić skórę naturalnym blaskiem dokładnie tam, gdzie tego chcemy - zarówno w przypadku bronzera jak i rozświetlacza. Półprzejrzyste formuły umożliwiające warstwową aplikację, marka gwarantuje również 8 godzin trwałość. Można aplikować na skórę saute (kto się odważy!?) lub na podkład. Kosmetyki zawierają naturalnie pozyskiwane wyciągi roślinne i owocowe, które nawilżają skórę i nadają jej świeżą promienność.


Jak stosować?
1. Przekręć i nałóż na oczyszczoną i osuszoną skórę po zastosowaniu kremu nawilżającego. Zdejmij pozłacaną nasadkę i powoli przekręć podstawę, aż na gąbczastej końcówce pojawi się pierwsza kropelka bronzera.
2. Dla rozświetlenia określonych obszarów twarzy nałóż produkt wklepując go w skórę na czole, nosie, policzkach i podbródku lub innych obszarach, które pragniesz rozświetlić. Dla podkreślenia rysów twarzy bronzerem delikatnie wklep produkt pod kośćmi policzkowymi a dla ozdobienia całej twarzy naturalnie wyglądającą opalenizną rozprowadź go na całej twarzy.
3. Rozprowadź punktowo nałożony produkt okrężnymi ruchami lub delikatnymi pociągnięciami od środka twarzy w kierunku linii włosów. Możesz zrobić to palcami lub za pomocą gąbeczki.
4. Poręczna gąbka łatwo usuwa formułę gwarantując wygodę i szybkość czyszczenia. Przekręć złocistą nakrętkę, zdejmij całą końcówkę i wymyj przy użyciu łagodnego mydła i ciepłej wody. Po wysuszeniu, ponownie zamontuj gąbkę i dla zabezpieczenia jej na miejscu przekręć złocistą nakrętkę. Przed wymianą nasadki odczekaj, aż gąbka całkiem wyschnie.

Formuły beztłuszczowe, przetestowane dermatologicznie i okulistycznie. Odpowiednie dla wszystkich rodzajów skóry, nie zapychają i nie powodują podrażnień.


Na zdjęciach powyżej możesz zobaczyć swatche produktów, Double Wear Radiant Bronze Cushion Stick w odcieniu Light/Medium oraz Highlighting Cushion Stick w szampańskim kolorze Champagne Glow.
Niżej możesz zobaczyć obydwa produkty na mojej twarzy, są bardzo delikatne, ale pięknie odbijają światło - mam wrażenie, że bronzer jest do mojej karnacji odrobinę za ciemny i lekko się odznacza. Rozświeltacz natomiast nie ma żadnych wad.


Produkt na który zdecydowałabym się sama to rozświetlacz z racji tego, że je kocham i wciąż jest mi ich mało. Mam tą nadprzyrodzoną zdolność odnajdywania w nich radości i zauważania świetlnych niuansów.

Lubisz płynne produkty do konturowania? Jakie są Twoje ulubione?

*Produkty PR.
Estée Lauder Double Wear Radiant Bronze Cushion Stick, Highlighting Cushion Stick.
Czytaj dalej...

9 października 2017

Beauty Monday: Shine!

Gdybym miała wybrać jeden kosmetyk kolorowy, który daje mi radość byłby to zdecydowanie rozświetlacz. Żaden inny nie poprawia mi nastroju jak właśnie on. Zastanawiałaś się kiedyś jak byłoby u Ciebie? Wiem na przykład, że moja mama na pewno wybrałaby pomadkę. Znam dziewczyny, które nie uznają swojego odbicia w lustrze, gdy nie mają podkreślonych rzęs. Ja nieugięcie i niezmiennie na pierwszym miejscu stawiam rozświetlacz.

I cztery raz ja. Plus ukochane brązy na powiekach i trochę czerni (linia wodna i linia przy rzęsach). Do takiego makijażu wystarczą według mnie naturalne usta, bez znaczenia czy jest to błyszczyk czy pomadka nawilżająca. I tak właściwie mogłabym wyglądać codziennie, od poniedziałku do niedzieli.



Mam na sobie:
Twarz: Shiseido, Vaso Color-smart Day Moisturizer, Sensai Supreme Illuminator, Nars bronzer Laguna.
Oczy: Sephora, kredka Easy Smoky Eye 01 Pitch Black, AA Wings of Color baza pod cienie All Day Long, paleta cieni do powiek Charlote Tillbury Bronze Goddess, Pupa tusz do rzęs Vamp!, Giorgio Armani High Precision Brow Pencil Copal.
Usta: Sephora Outrageous Plump Effect 01.

A jak jest u Ciebie? Jesteś w fan clubie Shine czy raczej decydujesz się na maty?

I coś ode mnie, na koniec.

Beauty Monday: Shine!
Czytaj dalej...

5 października 2017

Must Have Października.

Ruszam z nowymi postami i to takimi, które kochamy najbardziej czyli generującymi chciejstwa. Podpatrzyłam je u Kasi z bloga Travelicious, tak mi się spodobały, że postanowiłam się pomówić (Kasia, czy wybaczysz mi to, gdy przekupię Cię jedzeniem?). Moje must have października? Oto i one!


1. Fenty Beauty.
Wybrałam na razie tylko rozświetlacz, ale wiem, że marka Rihanny pojawi się na początku przyszłego roku w Polsce i będę chciała wypróbować więcej, więcej i więcej! Wiele dobrego słyszałam o podkładach, a będą dostępne w naprawdę sporej ilości kolorów i to dostosowanej do naszych jasnych karnacji. Oczywiście w Sephora.

2., 3. Kolczyki, Pierścionek.
Marka Anna + Nina jest u nas nieznana, ale w Norwegii skąd pochodzi dość rozpoznawalna. Mój wybór to piękne, srebrne kolczyki oraz minimalistyczny pierścionek z zielonym oczkiem. Ostatnio mam wielką ochotę na biżuterię i w związku z tym nie noszę żadnej bo sama nie wiem dokładnie czego chciałabym. Teraz już wiem i pozostaje oglądać albo ściągnąć je zza granicy. Zajrzyj do sklepu Anny i Niny tutaj.

4. Monki, pojemnik na jedzenie.
Napis na pojemniku to cała ja, od stóp do głów. Powinnam właściwie mieć taki tatuaż, ale na razie lunch box wystarczy. Do kupienia w jednym z moich ulubionych sklepów z ubraniami, tutaj.

5. Kalendarz Paperblanks.
Od kilku lat wybieram właśnie te i w tym roku chyba nie będzie inaczej chociaż dowiedziałam się, że Moleskine dołączył do Różowej Wstążki i w sprzedaży jest już kalendarz w kolorze różowym. Brakuje mi jeszcze pięknego długopisu albo... pióra! Wtedy to zacznę pisać wiersze.

6. Estée Lauder, Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex II.
Na różowo! Pozostając w temacie Różowej Wstążki - marka EL właśnie wprowadziła do sprzedaży limitowaną wersję bestselleru czyli serum Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex II. Najlepsze serum w dorobku Estée Lauder to propozycja na noc dla każdej kobiety. Maksymalizując moc naturalnych mechanizmów regeneracyjnych skóry zachodzących podczas snu, ANR zapewnia gładką, promienną, młodzieńczą cerę. Do jego limitowanej wersji dołączono różowy łańcuszek na klucze z trzema breloczkami, dzięki któremu klientki zyskują możliwość zamanifestowania swojego wsparcia dla kampanii na rzecz szerzenia świadomości raka piersi. Kropla błękitu symbolizuje cierpiących na raka piersi mężczyzn, którzy stanowią mniej niż 1% ogółu chorych. Piękny gest! Możecie je zamówić w sklepie internetowym EL tutaj lub stacjonarnie w Sephora/Douglas.

7. Aesop.
Mamy tutaj krem do rąk, ale tak naprawdę chciałabym wypróbować o wiele, wiele więcej. Jestem bardzo ciekawa czy ta marka jest naprawdę tak dobra jak o niej piszą czy jest to legenda. Nie pogardziłabym także peelingiem z drobno zmielonych pędów bambusa i igiełek sosny, brzmi fantastycznie? Tak myślę! Gdzie znaleźć? Na przykład online w Galilu, o tutaj.


8. Paul & Joe, pomadki do ust.
Jak one wyglądają, litości! Po pierwsze, kupiłabym je dla samego opakowania, a po drugie na pewno są dobrej jakości. Czyż nie wyglądają pięknie? Dostępne są na przykład w sklepie internetowym Paul & Joe online, możecie wybierać spośród wielu kolorów oraz skusić się na inne kolorowe kosmetyki. Jest z czego wybierać!

9. & other stories, buty.
I to nie byle jakie, najpiękniejsze! Odkąd je znalazłam wciąż o nich myślę i przymierzam się do zakupów. Chcę je, chcę! Do kupienia w Warszawie w Galerii Mokotów lub online z dostawą do Polski: & other stories.

10. Charlotte Tilbury, Instant Eye Palette.
Wiele razy opowiadałam Wam, że uwielbiam cienie Charlotte, a teraz stała się rzecz następująca: stworzyła paletę cieni do powiek, która jest wciąż wyprzedana i całkiem jak freak wciąż to sprawdzam. No tak, innymi słowy po prostu muszę ją mieć bo jakościowo na pewno jest genialna, a kolory są zdecydowanie całkiem moje. Można ją kupić, tfu! można na razie ją oglądać np. online w sklepie Charlotte Tilbury. Te brązy są przecież tak cudowne!
Must Have Października.
Czytaj dalej...

4 października 2017

Caudalie French Kiss. Balsamy do ust.


Pamiętam, że gdy zaczynała się moja przygoda z kosmetykami (kilkanaście lat temu moje Drogie!) zbierałam balsamy do ust. W swojej kolekcji miałam takie zwyczajne, które dostępne były wszędzie oraz perełki z podróży np. niebieska Labello (u nas nie było) albo sztyfty o smaku cukierków, lodów itp. Męczyłam wszystkich znajomych, aby przywozili mi balsamy do ust! Do dzisiaj balsamy, masełka do ust są jednymi z moich ulubionych kosmetyków.


Tak jak mazidełka do ust lubię również marki, które stawiają na używanie w swoich produktach składników wysokiej jakości. Caudalie jest jedną z takich właśnie firm. Pisałam kilkakrotnie o eliksirze, o wodzie winogronowej, tak naprawdę na mojej toaletce praktycznie zawsze jest jakiś kosmetyk Caudalie. Dzisiaj chciałam pokazać French Kiss czyli serię pielęgnacyjną do ust. Trzy produkty, trzy wersje kolorystyczne i trzy efekty.

Każdy z balsamów szybko wnika w usta, aby jednym ruchem zapewnić im nawilżenie i ochronę. Sprawdza się w każdej sytuacji, zapewniają ustom delikatne, błyszczące wykończenie i podkreślają ich naturalne piękno. Lekko barwią wargi, ale nie jest to zbyt nachalny kolor. Można aplikować je pędzelkiem albo palcem, tak jak Ci wygodnie. Są bardzo wydajne, wystarczy naprawdę odrobina, aby usta stały się zaopiekowane. Tak jak wspominałam dostępne są trzy wersje kolorystyczne:
- Innocent, najjaśnieszy - ma delikatny waniliowo-pomarańczowy zapach i bardzo delikatny kolor
- Seduction, różany odcień - delikatny waniliowy zapach i subtelny, lekko różowy kolor
- Addiction, malinowy odcień - delikatny zapach owoców leśnych, najbardziej widoczny na ustach.


Na zdjęciu poniżej możesz zobaczyć swatche balsamów, od lewej Innocent, następnie Seduction oraz na końcu Adicttion.


Mój ulubiony? Mam dwa, po pierwsze Innocent - bardzo delikatny i dzienny oraz najbardziej wypełniony kolorem z całej trójki - Adicttion, który tak naprawdę doskonale sprawdzi się zamiast szminki, pomadki. Pomyślałam, że przygotuję dla Was posta o moich ulubionych produktach Caudalie - myślę, że naprawdę warto poznać tą francuską markę.


Kosmetyki Caudalie dostępne są w aptekach lub online. Balsamy do ust kosztują ok. 45 zł/sztuka.

*Produkty przekazane do testów.
Caudalie French Kiss. Balsamy do ust.
Czytaj dalej...

3 października 2017

Zła nowina jest taka, że praktycznie cały wrzesień padał deszcz i czułam się w związku z tym zupełnie wyssana z energii, z radości i ze wszystkiego innego. Miałam urodziny. Kolejny rok za mną i czas na kolejne podsumowania. Nie do końca wiem czy jest sens podsumowywać cokolwiek, planować bo zazwyczaj i tak wszystko idzie w innym kierunku. Czego więcej mogłabym chcieć? Na pewno więcej samodyscypliny, chęci i umiejętności korzystania z życia. Wiesz, na takiej zasadzie jak w filmach: główna bohaterka/bohater ma 90 lat i mówi: niczego nie żałuję, zrobiłam wszystko, co chciałam. Co zrobić i jak żeby jeszcze bardziej łapać momenty, chwile? Pomyślałam, że może powinno się robić dużo zdjęć, nie ustawianych tylko takich spontanicznych? Drukować je, przechowywać i często do nich wracać? Jak Ty to robisz? Potrafisz cieszyć się chwilą? Umiesz czerpać radość z prostych rzeczy, które Cię otaczają?

Znowu u mnie melancholia, ale jak doskonale do niej pasuje zdjęcie Magdy, którą możesz podziwiać na okładce, prawda?

- Agata Herbut


AMNMAG 09/17.
Czytaj dalej...

2 października 2017

Beauty Monday: U mnie nuda.

U mnie wciąż to samo. Albo kreski, albo nic, może brązy? A jak nie to rozświetlenie i podkreślone jedynie odrobinę rzęsy. Jesień dla mnie zaczęła się od jakiegoś totalnego minimalizmu i obiecuję sobie, że zmienię to! Dzisiaj u mnie chabrowa kreska i absolutnie różowa pomadka do ust. Trochę koloru.
Ah i zapomniałabym o skórze! Przecież także jest piękna! Mam na sobie bardzo fajny produkt od Estee Lauder, niestety ten który otrzymałam do przetestowania okazał się trochę za ciemny (rozjaśniłam go), ale efekt pozostał i jest genialny! Fajne krycie i lekki glow to to, co lubię najbardziej! Double Wear Cushion BB wygładza skórę oraz zapewnia nawilżoną i promienną cerę, jest naprawdę wart uwagi!

I cztery raz ja, jakby jedna była za mało.



Mam na sobie:
Twarz: Estée Lauder Double Wear Cushion BB 2C3 (dla mojej karnacji za ciemny), Estée Lauder Double Wear Highlighting Cushion Stick Champagne Glow.
Oczy: Marc Jacobs Beauty kredka do powiek Whir(pool), Benefit Cosmrtics Brow Zing Medium/Deep, Too Faced Better than Sex mascara.
Usta: Givenchy Rouge Inerdit 6W01.

A jak wygląda Twoja makijażowa jesień do tej pory? Kolory czy ich zdecydowany brak?
Beauty Monday: U mnie nuda.
Czytaj dalej...

1 października 2017

Givenchy L'Intemporel Blossom. Rozświetlająca linia do pielęgnacji.


Najpiękniejsza skóra? Zdecydowanie ta wypoczęta i bez znaczenia jest czy są na niej zmarszczki, przebarwienia czy blizny - jeśli skóra jest wypoczęta nic innego nie ma znaczenia bo nikt na takie podrzędne sprawy nie zwraca uwagi. Dla mnie uzyskanie takiego efektu jest niezmiernie trudne ponieważ jak sama wiesz, aby mieć wypoczętą i zdrowo wyglądającą skórę przydałaby się odpowiednia ilość snu, dobra dieta, zrezygnowanie z używek. Warto o tym pomyśleć, ale i również o pielęgnacji, która może ten proces wspomagać. Dzisiaj opowiem Ci o produktach marki Givenchy, które całkiem niedawno miały swoją premierę.


L'Intemporel Blossom to linia składająca się z trzech produktów, ja używałam dwóch: kremu na dzień oraz produktu rozświetlającego pod oczy i do twarzy - ich wspólny mianownik to rozświetlenie przeciwdziałające oznakom zmęczenia. Po pierwsze Krem o ultra zmysłowej konsystencji, wzbogaconej mikro pigmentami odbijającymi światło. Jest w stanie natychmiast ożywić skórę świeżym, różowym blaskiem, odkrywa jej zdrowsze oblicze. Co więcej? To, co najważniejsze czyli intensywne nawilżenie i natychmiastowy blask. Z każdą aplikacją nawilżona skóra zyskuje nową energię i światło. Wydaje się bardziej wypoczęta, i sprężysta. Zmniejsza się widoczność oznak zmęczenia i pierwszych oznak starzenia się skóry. Kolejną zaletą jest cudowna konsystencja i naprawdę ogromna przyjemność stosowania, która zaczyna się już w chwili uchylenia wieczka kosmetyku. Radiance reviver Cream Anti-fatigue jest aksamitny, wydajny, pięknie pachnie, wygląda i naprawdę dobrze sprawdza się w przypadku mojej suchej/miejscami mieszanej skóry.
Rosy Glow Highlight Care face and eyes to z kolei produkt przeznaczony do rozświetlania skóry i okolic oczu, ma przepiękny, niespotykany kolor! Określany jest jako prawdziwa pryzma światła i coś w tym określeniu jest! Stosowany na całą twarz lub wybrane jej partie, rozświetla cerę świeżym, naturalnym, różanym blaskiem. Ja szczerze mówiąc z racji pojemności kosmetyku (15 ml) używałam raczej tylko w okolice oczu. Czym się charakteryzuje? Bogatą, topniejąca na skórze konsystencją, która wygładza cerę i eliminuje wszelkie oznaki jej zmęczenia. Skutecznie rozpieszczona skóra, która emanuje fajnym.lekkim efektem glow.


Bardzo lubię rozświetlające kosmetyki, nie tylko przeznaczone do makijażu. Pamiętam, że po ciąży z Zojką przez jakiś czas używałam tego typu produktów i byłam bardzo, bardzo zadowolona! Rozświetlacz, który proponuje Givenchy możesz mieszać z kremem pod oczy albo dodać odrobinę do swojego korektora pod oczy - według mnie w tej roli sprawdza się równie dobrze!


Dla kogo jest przeznaczona linia L'Intemporel Blossom? Te z Was, które poszukują produktów oferujących jednocześnie działania przeciwzmarszczkowe, nawilżające oraz jednocześnie rozświetlające. Linia jest przeznaczona moim zdaniem również dla dość wymagających Klientek.


Ja jestem zdecydowanie na tak, jestem bardzo zadowolona z efektów! W ofercie jest jeszcze serum, ale jest także linia Hydra Sparkling na którą także mam wielką ochotę, może miałaś okazję jej używać i podzielisz się opinią?

Jestem ciekawa czy używasz pielęgnacji rozświetlającej lub miałabyś ochotę wypróbować?
Givenchy L'Intemporel Blossom. Rozświetlająca linia do pielęgnacji.
Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...